Dla autorów

Korekta redakcji nierówna, czyli dlaczego oba procesy są niezbędne.

Redakcja i korekta – czym się różnią?

Redakcja

Redakcja to pierwsze czytanie tekstu, podczas którego poprawiane są głównie błędy logiczne, stylistyczne i gramatyczne. Zmian jest wówczas najwięcej. Nagle okazuje się, że bohaterka związuje włosy, które w poprzednim rozdziale ścięła na pazia, że w sierpniu gdzieś zakwitły żonkile. Tego typu nieścisłości lubią pojawiać się w książkach, które były pisane z przerwami, więc autor po prostu nie pamięta szczegółów. Dobrze przeprowadzona redakcja powinna wyeliminować większość tego typu błędów. Również na tym etapie ujednolicany jest styl, jeżeli w którychś miejscach odbiega od założeń autora.

Kluczowe aspekty:

  • błędy logiczne i fabularne
  • spójność stylistyczna
  • błędy składniowe

Korekta

Już wiemy, że fryzura bohaterki weryfikowana jest na etapie redakcji. Włosy nie odrastają w tydzień, chyba że akcja dzieje się na planecie X, gdzie takie rzeczy są możliwe. Korekta powinna więc obejmować poprawianie powtórzeń, interpunkcji i ortografii. Tych pierwszych może znaleźć się w tekście jeszcze sporo, zwłaszcza jeśli redakcja obejmowała przeredagowywanie całych zdań, na przykład z powodu błędów gramatycznych czy braku konsekwencji w stylu.

Kluczowe aspekty:

  • likwidacja powtórzeń
  • interpunkcja
  • ortografia

Kilka dobrych rad

Autor po napisaniu tekstu powinien odpocząć psychicznie – książka jest jak dziecko, każdy potrzebuje od niej/niego chwili wytchnienia. Nie napiszę, że najlepszy jest okres urzędowych dziewięćdziesięciu dni, jednak zachęcam, żeby dać sobie trochę czasu. Jest to naprawdę dobra praktyka. Wiem, ponieważ – być może jeszcze nie wspominałam – sama tworzę.

Po okresie „leżakowania” autor powinien jeszcze raz przeczytać tekst, nim wyśle go do redakcji. Zwykle zauważa wtedy szczegóły, które nie pasują. I bardzo dobrze! Im skrupulatniej dopracowany tekst przez autora na samym początku, tym sprawniejsza redakcja, korekta, a tym samym lepszy efekt.

Niepoprawne konstrukcje bardzo zadomowiły się w języku i większość osób nie jest ich świadoma. O ile w mowie potocznej są dopuszczalne, o tyle w tekście literackim – już nie. Dlatego redaktor bardzo szybko zorientuje się, że tekst nie był redagowany i że nie wystarczy już tylko sama korekta. Jedna redakcja i jedna korekta – jako dwa oddzielne etapy – to absolutne minimum, żeby poprawić tekst. Nie warto rezygnować z żadnego z nich.